Byłam z maluszkami w jaskini.Dwa metry dalej siedział Fair i trzymał wartę.Czułam,że dzieje się coś niedobrego...Postanowiłam poprosić Faira by na chwilkę zajął się młodymi.Rzekłam więc: -Hej,kochanie.Zająłbyś się maluchami?Muszę coś sprawdzić... -Tak,oczywiście.-odpowiedział.Po chwili wyszłam z jaskini i rzuciłam się w pogoń.Chwilę potem zauważyłam Midnight przed jaskinią...Poczułam zapach Mire i co najgorsze...: -Szpon!-krzyknęłam przerażona,a Midnight to usłyszała...
Midnight:
-O Saphira czujesz go?-zapytałam-pewnie są już blisko.
-Saphira idź do dzieci! -Powiedziałam i znowu nie wiedziałam co robić.
???
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz