Biegłam do dzieci jak kazała Midnight.Już byłam niedaleko jaskini.Nagle z krzaków wyskoczył Szpon.Nie zdążyłam nic powiedzieć...Uderzył mnie czymś w głowę i straciłam przytomność...
Obudziłam się w klatce.Głowa mnie bolała,widziałam Mire,Szpona,Bloodspilla
Nevadę i Maddie...Nagle Szpon się odezwał:
-O,śpiąca królewna wstała...-rzekł drwiąco,a ja mu ze wściekłości krzyknęłam:
-Nie ujdzie wam to na sucho!
-Już uszło...-rzekła Mire.Po chwili opowiedzieli mi cały plan:
-Porwanie było proste.To pułapka...
Ty jesteś przynętą...Przyjdą cię ratować,więc wataha przestanie istnieć!-powiedziała Nevada.Maddie wrzuciła mi trochę mięsa do środka i rzekła:
-Masz!Żebyś nam tu nie zdechła...
-Nie tknę się tego!-powiedziałam stanowczo...
Midnight? Fair? Syriusz?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz