<szłam,gdy nagle wyczułam krew,w oddali zauważyłam znajome mi cielsko...to był.....Night>
-Night,żyjesz? hallo!!! (Cholera,nieprzytomny)<zawlokłam go do najbliższej jaskini,zaczełam wylizywać jego rany,gdyż wiedziałam że w drodze do watachy mógłby się nadzwyczajnie wykrwawić>
-Heh,trwaldziel co? Coś ty narobił ,żeś tak się okaleczył....w tym stanie nie dojdę z tobą do watahy <położyła się,rozpętała się ulewa> -pięknie -.-
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz