Oglądałam widok ze skały. Nagle przybiegła do mnie Midnight krzycząc:
-Saphira!-na ten widok ze zdziwienia spytałam:
-Midnight,spokojnie! Co się stało? I czemu tak krzyczysz?
Midnight:
-Widziałam..... Mire!-powiedziałam.
-A o jednym ci zapomniałam powiedzieć...-zasmuciłam się.
-Co?-zapytała.
-To ona...zabiła naszych rodziców... musimy się jej z tąd pozbyć!-powiedziałam ale nagle....
Saphira:
Źle się poczułam. Nagle wszedł Fair i zobaczył,że się źle czuję...Po chwili bólu i cierpienia ku mnie ukazały się trzy słodkie maleństwa.
-Są piękne...-powiedziałam z uśmiechem patrząc na malce.
Midnight:
-W końcu jakaś dobra wiadomość!- pocieszyłam się na chwilę.
Saphira?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz