Rozmawiałam z Fairem był dla mnie dobrym przyjacielem.
Nagle usłyszeliśmy krzyki Saphiry.
-Musimy jej pomóc!-krzykneliśmy razem.
-Poczekaj! zawołam Alis by pilnowała waszych maluchów.
Po chwili byliśmy na na miejscu.
Fair skoczył w stronę Saphiry i wzioł ją i malucha na plecy.
-Uciekaj!-krzyknęłam.
-Poradzę sobie!-krzyknęłam bijąc się z kojotami. Było ich aż 15! Skąd ich się tyle wzięło?- pomyślałam.
Po kilku minutach były załatwione a ja złamałam łapę i miałam kilka zadrapań.
Na szczęście miałam skrzydła więc poleciałam do jaskini.
Saphira?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz