Saphira:
Szłam dziś na nocny spacer. Nagle poruszyły się krzaki. Warknęłam. Byłam ostrożna. Z krzaków wyszły dziwaczne stworzenia. Nie mam pojęcia co to było, ale nagle usłyszałam od jednego z nich takie słowa:
-Witaj. To pewnie ty jesteś Saphira.
-Tak to ja-odpowiedziałam zdziwiona. Czego oni mogli chcieć?
-Jesteśmy twoimi przyjaciółmi. Ja jestem Colorado. To jest Minerwa, to Sarko, a to Lilly-zaskoczyłam się...
-Hę?-wydałam dziwny dźwięk
-Słyszeliśmy, że wasza wataha z tajemniczego lasu ma problemy... Dlatego chcieliśmy wam pomóc, ale głównie tobie.-ciągnął.
-Jesteśmy Feniksami, twoimi towarzyszami.-zakończył. Byłam uradowana.
-Naprawdę?-ucieszyłam się, a one ukłoniły się i odeszły. Skakałam z radości.
-Tak!-szepnęłam i pobiegłam do Midnight powiedzieć o tym zdarzeniu.
Midnight:
Siedziałam na wysokiej skale i obserwowałam terytorium gdy, usłyszałam z daleka Saphirę więc szybko zleciałam ( chodzi o latanie) ze skały.
-Hej co się dzieje Saphi?
Wszystko mi opowiedziała.
-Tak to świetnie ja też mam towarzyszy może wszyscy będziemy mieć kilku i pokonamy wszystkie zagrożenia.
Saphira?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz